logo

Ostatnia szansa by pojechać na Diaeuro 2016!!!

Opublikowano dnia 18 maja 2016 przez Łukasz Walczyński

Ostatneczna selekcja z treningiem odbędzie się w Łodzi w dniach 11 - 12 czerwca 2016r.
Noclegi i wyżywienie we własnym zakresie. Nocleg ok. 50 zł/os.

Warunki uczestnictwa:
1. Skończone 18 lat w dniu 20 lipca 2016.
2. Cukrzyca typu 1, typu 2, LADA lub inna. (potwierdzona w czasie późniejszym przez lekarza diabetologa lub 1 kontaktu).
3. Chęć przeżycia fajnej przygody, poznania ludzi z całej Europy i nie tylko.
4. Umiejętność gry w piłkę halową.

Zgłoszenia zawierające poniższe dane prosimy wysłać na email: diaeuro@diabetyk.org
1. Imię, Nazwisko;
2. Data urodzenia;
3. Doświadczenie z piłką nożną (w kilku zdaniach);
4. Czy zarezerwować Ci nocleg razem z innymi zawodnikami?

W celu zakwalifikowania się do Polska Reprezentacja Diabetyków na Diaeuro 2016 i wyjazd do Sarajewa w dniach 24 - 31 lipca 2016r należy być podczas 2 dni zgrupowania. - WARUNEK KONIECZNY


Relacja z 2015 roku

Opublikowano dnia 30 września 2015 przez Rafał Michta

Tegoroczne Mistrzostwa Europy Diabetyków w halowej piłce nożnej odbyły się w dniach 19-25 lipca w Cluj-Napoca, mieście w które znajduje się w północnej części Rumunii. Zgodnie z przyjętym zwyczajem tegoroczny turniej organizowali mistrzowie Europy z 2014, dlatego to właśnie tam w tym roku udała się nasza 12 osobowa kadra w następującym składzie: trener Jakub Zieliński, który prowadził reprezentację diabetyków w dwóch poprzednich edycjach turnieju, związany z chrzanowskim środowiskiem futsalowym. Kolejną osobą, która odwiedziła w tym roku Cluj jest kierownik kadry, Łukasz „Prezes” Walczyński, prezes Oddziału Wojewódzkiego Polskiego Stowarzyszenia Diabetyków w Lublinie, człowiek bardzo oddany sprawie, nie tylko związanej z cukrzycą w Polsce, organizator wielu wydarzeń o charakterze rekreacyjno-sportowym. W skład 10 osobowej kadry piłkarzy weszli następująco: dwaj bramkarze - Andrzej Prokop (kapitan) oraz Piotr Jankowski, a także Dominik Wardziński, Damian Matecki, Damian Krawczuk, Mateusz Bartczak, Jakub Wąsowicz, Robert Golenia, Rafał Michta i Michał Hyży. O tym ostatnim należy wspomnieć, iż występuje także w reprezentacji Polski w futsalu do lat 21 prowadzonej przez trenera Gerarda Juszczaka. Tegoroczny skład był niemalże identyczny do zeszłorocznego, z jedną tylko różnicą – Adriana Tomczaka zastąpił Piotr Jankowski.

W takim składzie wyruszyliśmy 17 lipca z Krakowa. Pierwszym dłuższym przystankiem na drodze do Napoca Cluj była słowacka Tatralandia, w której przez kilka godzin korzystaliśmy z licznych atrakcji oraz wspaniałej pogody. Niestety, niektórzy przesadzili z kąpielą słoneczną i gdyby nie pomoc pani z hotelu w Popradzie, gdzie nocowaliśmy, mogłoby być różnie. Nocleg w Popradzie mieliśmy w hotelu usytuowanym w zabytkowej części miasta, z dala od centrum, dlatego też już pierwszego wieczora został zorganizowany turniej w grę FIFA 2014, ta forma spędzania wolnego czasu powtarzała się jak mantra podczas całego wyjazdu.

Następnego dnia wyruszyliśmy do węgierskiego miasta Miszkolc słynącego z kompleksu basenów z wodą termalną. Jak widać w tym roku postawiliśmy na relaks i integrację przed występem na DIAEURO, poza tym chcieliśmy uniknąć zmęczenia podróżą, dlatego też wyruszyliśmy dwa dni przed oficjalnym otwarciem turnieju. Tego samego dnia zameldowaliśmy się wieczorem w hotelu w przygranicznym rumuńskim Oradea, gdzie po raz pierwszy mieliśmy okazję przekonać się co oznacza termin „rumuńska szkoła jazdy samochodem”. Wystarczy powiedzieć, że w tym pięknym bałkańskim kraju jeździ się dość energicznie. Tym razem również wieczorem w ruch poszły kciuki i pady, a emocje dorównywały tym z prawdziwych boisk.

Trzeciego dnia dotarliśmy do celu naszej podróży – Grand Hotel Napoca oznaczony czterema gwiazdkami. Cała nasza kadra została rozmieszczona na tym samym, najwyższym, 8 piętrze hotelu. Oprócz nas znajdowali się tam także Słoweńcy, Rosjanie i reprezentanci Ukrainy, także śmiało można było powiedzieć że było to słowiańskie piętro. Nie jestem znawcą w temacie przyznawania hotelom gwiazdek, ale nie trzeba być takowym, żeby móc stwierdzić że brak klimatyzacji w pokojach, stanowi poważny problem, zwłaszcza gdy temperatura w ciągu dnia dochodziła do 42 stopni w cieniu. Ustawione w pokojach wiatraki niewiele pomagały, nie rekompensował tego także wspaniały widok z okna jaki mieliśmy na centrum Cluj, pełne zabytkowych katedr i kościołów, których wieże górują nad miastem.

19 lipca nastąpiło oficjalne otwarcie turnieju, w nowoczesnej hali w której rozgrywaliśmy zawody była oddalona od hotelu o niecały kilometr. W tym roku nie byliśmy zespołem rozstawionym więc, pewne było że trafimy do grupy z jedną naprawdę silną drużyną. Los chciał, że trafiliśmy na zaprzyjaźnioną Chorwację i Uzbekistan, oraz Słowację, której gracze otwarcie mówili, iż celują w strefę medalową; jednym z naszych zadań było zniweczyć ich plany. Po losowaniu mieliśmy czas na rozlokowanie się w pokojach, wieczorem część z nas wyszła zwiedzać miasto, część została w hotelu. Nie było z nami trenera gdyż pierwszego wieczoru odbyło się spotkanie trenerów wszystkich zespołów z sędziami oraz organizatorami. Nazajutrz mieliśmy rozegrać pierwszy mecz z Chorwatami, którzy rok wcześniej w węgierskim turnieju zajęli 3 miejsce. Wyszliśmy na boisko mocno zdeterminowani i skoncentrowani. Cech tych wystarczyło niestety tylko na jedną połowę, do przerwy utrzymywał się bezbramkowy wynik, po końcowym gwizdku Chorwaci mieli na swoim koncie 4 bramki przy napisie Polonia widniało 0. Turnieje mają to do siebie, że o porażce w pierwszym meczu trzeba szybko zapomnieć; jak w życiu – wyciągnąć wnioski i iść naprzód.

Drugiego dnia rozegraliśmy mecz z Uzbekistanem, który wygraliśmy 9:1. Los po raz kolejny chciał abyśmy grali przeciwko sobie, gdyż na zeszłorocznym turnieju również rywalizowaliśmy w grupie. Tym razem również wygraliśmy wysoko (rok temu było 8:1), lecz chciałem zwrócić uwagę, że mecz mógłby potoczyć się inaczej gdyby kapitan kadry Uzbeków nie otrzymał czerwonej kartki w pierwszym meczu ze Słowacją, w konsekwencji czego musiał pauzować w meczu z Biało-Czerwonymi. Każda drużyna biorąca udział w DIAEURO 2015 zrobiła duży krok naprzód, poziom sportowy rok rocznie jest wyższy.

Przed ostatnim meczem ze Słowacją potrzebowaliśmy minimum remisu aby razem z Chorwacją wyjść z grupy i grać w ćwierćfinale czyli osiągnąć cel minimum jaki sobie stawialiśmy w szatni przed pierwszym meczem. Mimo iż to my straciliśmy pierwsi bramkę, nie spuściliśmy głów w dół, tylko rzuciliśmy się do odrabiania strat, a gdy nam się to udało za sprawą gola zdobytego przez Mateusza, to my byliśmy jedną nogą w ćwierćfinale. Słowacy postawili wszystko na jedną kartę, wycofali bramkarza i po jednej ze strat podczas gry w przewadze stracili bramkę na 2:1. Z własnej połowy mierzonym technicznym strzałem gola zdobył Michał Hyży. Mecz ten kosztował nas wiele a w turnieju nie było przewidzianego dnia przerwy i następnego dnia mieliśmy wyjść na boisko przeciwko aktualnym mistrzom i gospodarzom – Rumunom. Warto wspomnieć, że w celu sprawdzenia czy na pewno każdy piłkarz biorący udział w turnieju jest cukrzykiem po meczu ze Słowacją nie pozwolono nam zejść do szatni, tylko ustawiliśmy się w kolejce do pomiaru cukru. Często stres związany z takimi meczami gwałtowanie podnosi lub obniża cukier, lecz co w wypadku takim jak miał jeden z Damianów, że poziom cukru po meczu był na książkowym wręcz poziomie? Czy to oznacza że mamy w składzie zdrowego oszusta czy może człowieka który świetnie prowadzi swoją cukrzycę? Osobiście wolałbym aby to związki i stowarzyszenia diabetyków oraz osoby organizujące wzięły na siebie odpowiedzialność za to aby turniej odbywał się w atmosferze fair play. Przecież chcemy tam pokazać, że ludzie z cukrzycą też mogą uprawiać sport i osiągać wspaniałe wyniki, tak jak nasz złoty olimpijczyk z Pekinu 2008 Michał Jeliński.

Niestety kolejny mecz przegraliśmy i to dość wysoko, bo aż 10:2. Nie chciałbym zrzucać tu winy na zmęczenie poprzednim meczem, choć to oczywiście po części również miało wpływ na wynik, po prostu mecz z obrońcami tytułu obnażył wszystkie nasze braki i niedoskonałości, zobaczyliśmy nad czym musimy pracować i ile wysiłku włożyć aby awansować do najlepszej czwórki. Tak jak wspominałem poziom piłkarski idzie w górę z każdą edycją DIAEURO, dlatego też musimy nad sobą mocno pracować, aby osiągać wymarzone cele. W meczu tym z powodu kontuzji kolana odniesionej w meczu ze Słowacją nie mógł zagrać Dominik, dla którego, niestety, turniej skończył się na fazie grupowej.

W chwilach wolnych od piłki nożnej poza zwiedzaniem Cluj, szukaliśmy skutecznych sposobów na ochłodę, ponieważ ciągle utrzymywały się bardzo wysokie temperatury; natomiast w przerwach od grania w Fifę14 niektórzy z nas przyjemnie spędzając czas na graniu w karty, m.in. w pokera – najlepszym pokerzystą w kadrze jest nasz kapitan, Andrzej.

Na bardzo duże słowa uznania zasłużyli organizatorzy turnieju, ponieważ tak ułożyli rozgrywki, że każdy zespół, łącznie z tymi które nie wyszły z grupy walczyły o jak najlepszy, możliwy do zdobycia wynik; i tak zespoły z czwartych miejsc w grupie walczyły o miejsca w przedziale 13-16, zespoły z trzecich miejsc o lokaty 9-12. My jako przegrani w ćwierćfinale mieliśmy zmierzyć się w walce o pozycje 5-8 z innymi pokonanymi na tym etapie czyli Włochami, Rosjanie zaś walczyli Portugalczykami. Dzięki takiej rozpisce każdy zespół był ciągle grze, nikt nie pozostawał biernym widzem. Pewnie pokonaliśmy reprezentantów Italii 8:1, w tym meczu w odróżnieniu od poprzedniego bardzo dobrze funkcjonowały schematy rozpisywane nam przez trenera Zielińskiego. W drugim pojedynku w naszej strefie Rosjanie odprawili Portugalczyków, dlatego też o miejsca 7-8 grali oni z drużyną z półwyspu apenińskiego.

My zaś mieliśmy stanąć naprzeciwko naszych sąsiadów z piętra. Mecz ten nie zaczął się dla nas najlepiej gdyż straciliśmy gola już w pierwszej minucie spotkania, lecz znów szybko pokazaliśmy że ta drużyna ma silny charakter oraz niemały potencjał, a jak ktoś spuszcza głowę w dół to tylko po to aby popatrzeć na widniejącego na koszulkach orzełka. Szybko odrobiliśmy straty i kontrolowaliśmy mecz do samego końca, wygrywając 7:4. Wielkie słowa uznania dla pracy jaką wykonali Rosjanie w porównaniu do DIAEURO 2014 gdzie byli tylko chłopcami do bicia, a ich występ był marnym piłkarskim epizodem.

Podsumowując wyjazd na DIAEURO 2015 i organizację samego turnieju to Rumuni wywiązali się z tego obowiązku bardzo dobrze, wybrano miejsce które jest bardzo atrakcyjne, w okresie letnim dzieje się tam bardzo dużo, festiwale muzyczne, wydarzenia sportowe, kulturalne i te o charakterze społecznym. Ludzie są nastawieni bardzo przyjaźnie, zawsze chętnie służyli pomocą mimo bariery językowej. Jedynym dość dużym mimo wszystko (o ironio) problemem podczas pobytu w Cluj była kuchnia w Grand Hotelu, ponieważ zdarzało się, że dostawaliśmy zimne posiłki na obiad a woda na stołach była, delikatnie mówiąc, niepewnego pochodzenia. Skutek tego był taki, że kilku z nas miało poważne problemy żołądkowe. Mnie osobiści kosztowało to absencję w meczu z Rosją, czego żałuje do dziś, gdyż bardzo chciałem wystąpić w meczu przeciwko naszym sąsiadom.

Mimo to każdemu polecam odwiedzić Rumunię ponieważ kraj ten podobnie jak Polska krzywdzony jest nieprzychylnymi stereotypami, a jest to miejsce które naprawdę warto zobaczyć, poczuć te pozytywne wibracje. Chciałbym też podkreślić, że bardzo dobrze funkcjonowaliśmy jako zespół, za każdym razem wychodząc na boisko czuć było ogromne wsparcie z ławki, na boisku zaś widać było, że każdy jest w stanie walczyć za kolegów z drużyny aż do utraty tchu. Wierzę w to, że w przyszłym roku będzie jeszcze lepiej.
Na koniec pragnę podziękować wszystkim którzy przyczynili się do istnienia tej kadry, dzięki którym mogliśmy po raz kolejny pojechać na DIAEURO, spotkać się z naszym przyjaciółmi zarówno z kraju jak i zza granicy, wymienić spostrzeżeniami i doświadczeniami. Dziękujemy firmie Novo Nordisk, która już trzeci rok wsparła naszą kadrę. Wam i sobie życzę abyśmy w przyszłym roku również mogli dostąpić zaszczytu grania z orzełkiem na piersi, gdyż niewątpliwie jest to zaszczyt. Rafał Michta


Witamy w nowej lepszej formie

Opublikowano dnia 15 marca 2015 przez Damian Krawczuk

Cieszymy się bardzo, że możemy powitać państwa na nowej, odświeżonej wersji naszej strony o Reprezentacji Polskich Diabetyków. Teraz wygląda milej dla oka i przede wszystkim wzrasta jego funkcjonalność. Założycielem serwisu jest Łukasz Walczyński, teraz jeden z kadrowiczów Damian Krawczuk podjął się renowacji stronki. Wspólpracował również z nim Konrad Chrzanowski, grafikę stworzył Maciek Marć a pierwsze redakcyjne szlify zaliczył Andrzej Prokop, obecny kapitan PRD.


Wywiad z kapitanem kadry

Opublikowano dnia 13 marca 2015 przez Damian Krawczuk

Jak to się stało że zostałeś bramkarzem?

Zdarzenie miało miejsce na boisku znajdującym między osiedlami w mojej rodzinnej miejscowości. Grało nieparzysta ilość chłopaków, potrzebowali bramkarza, a z racji że byłem najmłodszy to postawili mnie na bramkę. Jak na pierwszy raz szło mi całkiem dobrze. Nawet koledzy zauważyli że bardzo dobrze mi idzie. Tak się stało że paru z nich grało w klubie i zaprosili mnie na treningi do klubu Krisbut Myszków ( obecny MKS Myszków). Akurat trafiłem, że odbywały się testy do klubu dla grup młodzieżowych w moim wieku. Testy motoryczne i techniczne przeszedłem bez problemu i odtąd zaczęła się moja kariera brakarza, która trwa do dnia dzisiejszego. Dodatkowo Moja forma bramkarska bardzo dobrze sprawdza się na hali.

Co czułeś gdy pierwszy raz zakładałeś koszulkę z orłem na piersi?

Przede wszystkim uświadamiałem sobie, że moje marzenie się spełniło, bo tak jak każdy z piłkarzy grający w Polsce marzy o tym by zagrać w Reprezentacji. Poczułem radość, że moja ciężka praca nie poszła na marne, że selekcjoner pozytywnie ocenił mój talent. Mówię sobie, ze nie ma odwrotu, i mam grać w Kadrze nie na 100, a na 200% swoich możliwości.

O czym myślisz gdy słuchasz hymnu?

Czuję przechodzące mnie ciarki jednocześnie czuję narastającą mnie energię i adrenalinę. Bo Sam Hymn sprawia że w myślach śpiewa dla nas cały naród nie możesz go zawieść.

Debiut od razu z opaską kapitana, rozpierała cię duma?

Duma, hmmm. Na pewno spoczywała na mnie odpowiedzialność, że to ja mam być tym, który będzie dawał przykład innym oraz jak ja wskoczę w ogień, to i cała drużyna też to zrobi. Byłem bardzo zaskoczony, że drużyna mi zaufała i ufa nadal. Funkcję kapitana przyjąłem bez wahania.

Najgorszy moment w Kadrze?

W sumie przez ten okres miałem dwa momenty. Pierwszy ten, który bolał bardzo długo, to pamiętny mecz z Reprezentacją Portugalii na DIAEURO 2013 w Chorwacji. Prowadzimy 1-0 w półfinale, ostatnie 3 minuty meczu to co się stało to do dzisiaj nie wiem. Portugalczycy strzelają bramkę na 1-1, a na 15 sekund przed końcem meczu rywale nas dobijają i strzelają zwycięską bramkę i szansa na finał prysła jak bańka mydlana. Drugi moment to też mecz, ale tym razem z Gospodarzami DIAEURO 2014, Węgrami. Prowadziliśmy 2-0. Po przerwie nie wiadomo co się stało, że gospodarze nas po prostu zmiażdżyli wbijając nam 7 bramek, pomimo że pierwszą połowę zagraliśmy koncertowo.

Czego oczekujesz od kadry na DIAEURO 2015, czy stać was na sukces?

Co mogę oczekiwać. Trudne pytanie. Na pewno tego żebyśmy zmazali plamę po zeszłorocznych Mistrzostwach Europy, gdzie tak naprawdę to był wypadek przy pracy. Stać nas na pewno na sukces. Jesteśmy zespołem który ma do siebie zaufanie, jest ogromny potencjał, który trzeba tak wykorzystać, żeby to wszystko ekiplodowało i będziemy mogli stać się czołową drużyną w Europie, bo na tle innych zespołów nie gramy źle. Jest parę aspektów do poprawy, ale po to są treningi żeby stać się lepszym.

Kto wyróżnia się na tle kadry ( chodzi mi o zachowania, nie o talent) ?

Kadra jest jak rodzina, nikt tutaj się nie wyróżnia. Każdy z każdym się uzupełnia i tworzymy wspaniały zespół w którym jest fantastyczna atmosfera, a humor po meczach, treningach jest u nas na porządku dziennym.


Relacja z 2014 roku

Opublikowano dnia 15 marca 2015 przez Andrzej Prokop

W dniach 1-6 września bieżącego roku odbyły się trzecie Mistrzostwa Europy Diabetyków w Futsalu. Tym razem wydarzenie miało miejsce w miejscowości Balatonfured na Węgrzech, ale zacznijmy od początku. Aspiracje były wielkie, a my piłkarze halowi mogliśmy wcale nie pojechać. Brakowało nam 15 000zł, więc organizator Polskiej Reprezentacji Diabetyków Łukasz Walczyński wpadł na pomysł, aby umieścić naszą prośbę o pomoc jako projekt na portalu crowdfundingowym wspieram.to., gdzie pomaga się spełniać marzenia ludzi. Udało się uzbierać potrzebującą kwotę i dzięki temu poczuliśmy się jeszcze bardziej zmotywowani, aby odnieść sukces i podziękować w ten sposób ludziom, którzy nam pomogli. Po uzbieraniu kwoty rozpoczęliśmy kolejny plan operacji „DIAEURO 2014”. Od Piątku 29 sierpnia rozpoczęliśmy 3-dniowe zgrupowanie w Bazie sportowej obecnego Mistrza Polski w Futsalu, Rekordu Bielsko Biała. Każdego dnia odbyliśmy dwie jednostki treningowe, jedna po śniadaniu, druga po obiedzie. Jednocześnie dla urozmaicenia wybraliśmy się na mecz kwalifikacyjny do Halowej edycji Ligi Mistrzów, gdzie Rekord Bielsko podejmował Mistrza Finlandii. Mecz był jednocześnie pewnymi dla nas podpowiedziami jak możemy zagrać, lub zorganizować się podczas gry. Każdy z nas na pewno pewne wnioski wyciągnął. Zgrupowanie zakończyliśmy w niedziele, gdzie w godzinach nocnych wyjechaliśmy z Bielska kierując się na Węgry.

Do Balatonufured dotarliśmy w godzinach dopołudniowych, kwaterowanie przebiegło bardzo sprawnie i mieliśmy trochę czasu na wypoczynek oraz na zjedzenie obiadu. W godzinach popołudniowych rozpoczęła się ceremonia losowania grup. Znaleźliśmy się w gronie czterech rozstawionych zespołów, oprócz nas rozstawieni byli gospodarze, czyli Węgry oraz Chorwacja oraz Portugalia. Była to czwórka najlepszych zespołów z poprzednich Mistrzostw Europy z Chorwacji. Jedynie musieliśmy losować do której oraz ilu osobowej grupy trafimy i wylosowaliśmy czterozespołową grupę C. W grupie pierwszej znaleźli się Węgrzy, w drugiej Portugalia, a w czwartej Chorwacja. Pozostałe zespoły zostały rozlosowane Przez przedstawicieli Węgierskiej Federacji, karty zostały rozdane i utworzono następujące grupy.

W grupie pierwszej Do Węgrów trafiła Rumunia oraz Słowenia (debiutant).W grupie drugiej wraz z Portugalią znalazła się Belgia, Ukraina oraz Rosja (debiutant). Do naszej Polskiej grupy trafiły Serbia, Bułgaria oraz Uzbekistan. Do ostatniej grupy, która nazwano grupą śmierci trafiły takie kraje jak Chorwacja, Słowacja oraz Włochy.A więc zaczynamy Mistrzostwa. Jeszcze w tym samym dniu rozegrano dwa mecze. Pierwszy: Rumunia- Węgry. Mecz rozpoczął się ciekawie, gdyż faworyt Węgrzy po 5 minutach gry przegrywali 0:4 z Rumunią. Ostatecznie Rumunia zwyciężyła 5-2, to był nokaut na dzień dobry. W drugim meczu Portugalia wręcz zmiażdżyła Rosję 9-0. Pierwszy dzień Mistrzostw zakończony. Drugi dzień Mistrzostw rozpoczął się od naszego Występu przeciwko reprezentacji Uzbekistanu. Mecz rozpoczął się spokojnie, dopiero bramkę strzelamy w 10 minucie, do przerwy prowadzimy 4-0, po przerwie dokładamy kolejne 4 bramki, a rywal strzela nam bramkę honorową i wygrywamy ostatecznie 8-1. W drugim meczu naszej grupy Serbia remisuje z Bułgarią 1-1. W kolejnych meczach: Chorwacja wygrywa z Włochami 5-2, Portugalia pokonuje Belgię 4-2, i dotarliśmy do kolejnego meczu dnia, czyli Rosja kontra Ukraina. Mecz miał pokazać będą jakieś prowokacje obu drużyn ze względu na panującą sytuację polityczną na Ukrainie. Jedynie trenerzy zapewniali że nie będzie żadnych aspektów politycznych, jedynie będzie walka czysto sportowa. Kraje słowa dotrzymały a Ukraina gromi Rosję 6-1, to był chyba najniższy wymiar kary dla Sbornej. W kolejnych meczach Rumunia miażdży Słowenię 9-2 i Rumunia wygrywa grupę.

Kolejny mecz to występ naszej Reprezentacji, rywal niewygodny, bo Serbowie. Mecz całkowicie pod naszą kontrolą i prowadzimy spokojnie 3-0 do przerwy, po przerwie Serbowie strzelają jedyną bramkę w drugiej połowie i ostatecznie wygrywamy 3-1, mamy już zapewniony awans, teraz zostanie nam tylko mecz o 1 miejsce z Bułgarią. I na zakończenie Włosi przekonali się że 0-7 powala na nogi, taki rozstrzelanie sprawiła sobie Słowacja. Tak kończy się drugi dzień Mistrzostw, pozostaje jeszcze zagadka dlaczego Organizatorzy nie umieścili rozpiski meczowej na ćwierćfinały, gdzie tak naprawdę powinno być ujawnione zaraz po ceremonii losowania, dopiero zestawienie ujawnia się dopiero po zakończeniu drugie dnia Mistrzostw i to w późnych godzinach wieczornych. Rozpiska zaskoczyła wszystkich. Dlaczego? W każdym turnieju w obojętnie ją dyscyplinę powinno być tak że Zwycięzca grupy A gra z drugą drużyną grupy B, zwycięzca grupy C z drugą drużyną grupy D itd. Ale Gospodarze „ustawili” drogę ćwierćfinałów całkowicie inaczej. Zwycięzca grupy A gra z drugą drużyną grupy C !! a zwycięzcy grupy B z drużyną grupy D. Sytuacja mooocno dziwna jak na turniej takiej rangi. Ale wracamy do Mistrzostw. W trzecim dniu Portugalia pokonuje Ukrainę 2-1 i Portugalia wygrywa grupę B. Rosja przegrywa minimalnie z Belgią 2-1. Węgry nokautują Słowenię 8-0 i to gospodarze wychodzą z drugiego miejsca w grupie A.

Przychodzi kolej na nasz mecz. Gramy z Bułgarami. Bułgarzy zdobywają pierwsi bramkę po zamieszaniu w polu karnym naszej drużyny. Kolejna akcja dochodzi do kuriozalnej sytuacji, jeden z naszych najlepszych zawodników Mateusz Bartczak, czysto blokuje strzał zawodnika Bułgarii, i rozlega się gwizdek sędziego. Sędzia odgwizduje rzut wolny bezpośredni oraz uznaje zagranie Mateusza za niebezpieczne i jako faul ostatniego zawodnika i pokazuje naszemu graczowi CZERWONĄ KARTKĘ !!!!! „Mati” wylatuje z boiska, wielkie osłabienie przed ćwierćfinałami, dyskusje z sędzią nic nie daje. Do przerwy pozostaje wynik 0-1 dla Bułgarii. Po przerwie mobilizujemy się i strzelamy rywalowi 3 bramki i wygrywamy 3-1. Dzięki temu wygrywamy grupę C i w ćwierćfinale zagramy z Gospodarzami. Po meczu okazuje się, że sędziowie tych mistrzostw to sędziowie Futsalowi z ramienia UEFA, a całą pracę oceniał Delegat UEFA Futsal. Protesty o anulowanie kartki nic nie dały. W kolejnych meczach Serbia wygrywa z Uzbekistanem 6-1, Chorwacja wygrywa ze Słowacją w meczu o 1 miejsce w grupie D 7-5, Belgia przegrywa z Ukrainą 3-4 i to nasi Wschodni sąsiedzi wychodzą z drugiego miejsca w grupie B, a na zakończenie trzeciego dnia Mistrzostw Uzbekistan remisuje z Bułgarią 2-2, dzięki temu wynikowi Serbowie zajmują drugie miejsce w naszej grupie.

Faza grupowa zakończona, czas na odpoczynek i regenerację przed Kolejną fazą turnieju. Czwarty dzień Mistrzostw. Zaczyna się nowy turniej, mecze grupowe idą w zapomnienie teraz porażka może spowodować pożegnanie się z turniejem. Rozpoczynamy ćwierćfinały. W pierwszym meczu Rumunia gromi Serbię 8-0, a więc Rumunia pomału zyskuje status „czarnego konia” tych Mistrzostw. Kolejny mecz to pojedynek „bratanków” czyli My kontra Madziary. Mecz zaczynamy spokojnie, pierwsze minuty to rozpoznanie przeciwnika, lecz chwilę później Węgry rzucają się do ataku, bronimy się umiejętnie i wychodzimy z kontratakami, przeprowadziliśmy dwie akcje i zdobyliśmy dwie bramki, prowadzimy 2-0, jest pięknie, ale Węgrzy jeszcze z większym napadem furii atakują nas, wręcz biją głową w mur. W tym meczu sędziowie chcieli pomóc gospodarzom, którzy otrzymują rzut karny z kapelusza, karny bronimy lecz później w kolejnej akcji Węgrzy zdobywają bramkę kontaktową i do przerwy prowadzimy 2-1. Druga połowa to co się stało nie wie nikt i nikt nie potrafi tego wytłumaczyć, Węgrzy strzelają bramkę na 2-2, następnie kolejną na 3-2. My otwieramy się za bardzo i gospodarze wykorzystują to bezlitośnie i dokładają nam 4 bramki. Wynik 7-2 dla Węgrów. Przez chwilę byliśmy w tym Futsalowym niebie i brutalnie sprowadzono nas do piekła. Żegnamy się z turniejem niestety, żal, gorycz, łzy, smutek, tego nie da się opisać.

W kolejnym meczu to kolejny hit Portugalia – Słowacja. Słowacy wręcz żadni byli rewanżu za porażkę rok temu w Chorwacji. Tak się nie dzieje jednak. Portugalia pokonuje Słowację po serii rzutów karnych 3-2 i Słowacy znowu jadą do domu, czkawka Portugalska u Słowaków trwa nadal. W ostatnim ćwierćfinale Chorwacja spokojnie pokonuje Ukrainę 3-1 i uzupełniają stawkę półfinalistów. Po południu rozpoczęły się walki o medale. Pary półfinałowe to Rumunia- Portugalia oraz Węgry- Chorwacja. W pierwszym meczu Rumunia pokonuje Portugalię 5-3, a Węgrzy pokonują Chorwatów 3-1. Ostatni dzień Mistrzostw to dzień rozstrzygnięć. W meczu o trzecie miejsce Chorwacja pokonuje Portugalię 5-1 i brązowy medal tak jak w zeszły roku zostaje w Chorwacji. Wreszcie finał. Węgry i Rumunia. W meczu 1-1 a w rzutach karnych lepszy okazał się czarny koń, czyli Rumunia wygrywa z gospodarzami 3-2. Mistrzostwo dla Rumunii. Gratulujemy. Jeśli chodzi o nagrody indywidualne to: Najlepszym bramkarzem został Portugalczyk, najlepszym zawodnikiem, zawodnik Węgier, najlepszym strzelcem zawodnik z Rumuni, oraz nowość nagrodę publiczności chyba zasłużenie otrzymała Ukrainą wraz z Rosją. Mistrzostwa zakończone i nadszedł czas na ciężkie treningi i przygotowania do DIAEURO w Rumunii.

Jako kapitan zespołu na początku chciałbym w imieniu całej drużyny podziękować Łukaszowi Walczyńskiemu za trud włożony w organizację tego wyjazdu, Łukasz jesteś wielki !! Dziękuję też Wszystkim sponsorom indywidualnym oraz zbiorowym. Bez waszego wsparcia finansowego i nie tylko nie pojechalibyśmy na ten turniej. Mimo że nie przywieźliśmy medalu zostawiliśmy serce na boisku i będziemy trenować jeszcze ciężej żeby sukces trafił w końcu do Polski. Dziękuję trenerowi Jakubowi Zielińskiemu, trenerze dzięki tobie staliśmy się lepszymi zawodnikami i chcemy być jeszcze lepsi. Ufamy ci i prowadź nas dalej! Serdecznie dziękujemy też doktorowi Robertowi Piekarskiemu który dbał o naszą formę zdrowotną. W swoim imieniu dziękuję Chłopakom z drużyny, każdy z was zostawił mnóstwo zdrowia na boisku, każdy walczył za każdego, byliśmy jedną rodziną, Jestem z was dumny!!


Created by Damian Krawczuk